Czy potrafisz być jednocześnie szczęśliwym i nieszczęśliwym?! Wydaje mi się, że nawet największe powodzenia, szczęście, miłość potrafią nam dać ogromne preteksty do zmartwień. Kiedy kogoś kochamy, boimy się utraty miłości i jego uczuć,kiedy cieszymy się z narodzin dziecka, momentalnie zaczynamy się martwić o jego przyszłość i zdrowie, a jak "otwiera nam się bramka" do spełnienia najskrytszych marzeń, boimy się, że nam się nie uda, że nie podołamy zadaniu.
Czemu tak jest? Czemu człowiek z natury boi się tak naprawdę wszystkiego? Czy nie potrafimy się cieszyć naszym szczęściem chociaż przez chwilę zapominając o przyszłości? Czy nie możemy być chodź trochę bezinteresownie szczęśliwi?
Trzeba się bardzo postarać, żeby żyć tu i teraz. Znam bardzo mało ludzi, a praktycznie nikogo kto żyje zasadą carpe diem. Sama kiedyś próbowałam. Mając 17 lat nie jest to może, aż tak trudne, jednak też nieproste. Większość z nas myśli o przyszłości, układa plany w głowie, marzy. Będąc szczęśliwym tu i teraz, kochając, myślisz o wspólnych wakacjach, życiu... to sprawia, że także się boisz. Boisz się samotności,utraty życia w dążeniu do upragnionego celu, czy straty bliskiej osoby. Ile razy ja nie zrobiłam czegoś, czego pragnęłam, strach mnie paraliżował, a teraz żałuję bo mogłam być parę kroków do przodu.
Problemy potrafimy wymyślać sami, robimy to bardzo często. Kiedy jesteśmy szczęśliwi i nie ma się czego przyczepić, w brew pozorom prowadzimy idealne życie, to my i tak zaczniemy symulować problemy, a nawet czasami je wymuszać.To czyni naprawdę szczęśliwego człowieka, człowieka pozornie nieszczęśliwym.
Głupie, prawda?
~ Maja
sobota, 29 listopada 2014
wtorek, 25 listopada 2014
10 RZECZY KTÓRE SPRAWIAJĄ, ŻE JESTEM SZCZĘŚLIWA
Dziesięć rzeczy, które sprawiają, że jestem szczęśliwa i chociaż na chwilę potrafię zapomnieć o wszystkich, a przynajmniej większości problemach, które mnie otaczają?
Daria (Written by Dasha) dała mi naprawdę trudne zadanie. Musiałam się nad tym zastanowić, przyznaję nie małą chwilkę. W czasie kiedy rzeczywiście potrzebujesz odskoczni od wszystkiego co Cie otacza,a stare przyjemności wcale nie cieszą, nie jest to najłatwiejsze zadanie.
PO PIERWSZE, wydaje mi się, że jednym z moich najlepszych lekarstw na smutki są marzenia. To do nich uciekam jak najczęściej tylko mogę. Uwielbiam snuć urocze intrygi, obmyślać plany na przyszłość lub po prostu fruwać w obłokach. Poprzez marzenia tworzę swój rąbek idealnego świata.
PO DRUGIE - wysiłek fizyczny. Wydaje mi się, że jak każdy człowiek, ja też nie lubię być zmęczona i opadać z sił, jednak to mi w jakiś dziwny sposób bezgranicznie pomaga. Kiedy mam problem i nie wiem co z nim zrobić, mówiąc najprościej - katuję się ćwiczeniami fizycznymi. Jeszcze nie odkryłam w tym kryjącego się sensu; a po co to robię? a dlaczego? Pewnie do tego jeszcze dojdę.
PO TRZECIE - muzyka. Jest to nieodłączna część mojego życia. Nic innego nie potrafi mnie tak wzruszyć, pocieszyć czy zasmucić. Towarzyszy mi wszędzie. Podczas jazdy samochodem, jadąc na rowerze, płacząc w poduszkę lub pospolicie na nuuuuuudnych lekcjach.
PO CZWARTE. Uwielbiam godzinami wpatrywać się w monotonny widok za moim oknem, popijać moją ulubioną herbatę i wygrzewać się przy kaloryferze. Ta monotonia pozwala mi się wyciszyć i uspokoić. Mogę wtedy myśleć racjonalnie i nie reagować na żadne inne bodźce.
PO PIĄTE. Nie lubię monotonności ( za wyjątkiem mojego widoku z okna ), a za tym idzie moje ogromne zamiłowanie do zmian. Mój pokój jest jedną, wielka przechowalnią sentymentalnych staroci. Zawsze w nim coś zmieniam, udoskonalam, robię przemeblowania. Chyba nie było tygodnia żeby nic się w nim nie zmieniło.
PO SZÓSTE - moi przyjaciele! Nie mam pojęcia czy wiedzą ile dla mnie znaczą, a znaczą wiele! Bez nich byłabym zupełnie inna i zapewne wcale nie lepsza (no dobra może bardziej spokojna i opanowana, ale to do wariatów świat należy). Nikt mnie nie potrafi pocieszyć jak Oni. Uważam, że jednym z największych nieszczęść jest brak przyjaciela, a ja mam ich, aż tylu!W tym przypadku jestem urodzona pod szczęśliwą gwiazdą i wiem, że mówiąc o Nich - przyjaciel, nie rzucam tego słowa na wiatr.
PO SIÓDME - PODRÓŻE! To mnie napędza do życia. Jest jeszcze tyle miejsc, które muszę zobaczyć - Fiji, Polinezję Francuską, Amsterdam, Mauretanię... Gdybym dzisiaj się dowiedziała, ze umrę za parę dni, powodem mojego załamania nie byłoby to, że mam dopiero 17 lat, tylkoo to, że nie zobaczyłam jeszcze tych wszystkich przepięknych miejsc.
PO ÓSME. Czynność, która mnie uszczęśliwia to pisanie. Chyba nic poza wykrzyknięciem wszystkich emocji w poduszkę, nie jest w stanie mnie tak uspokoić. Uwielbiam przelewać myśli na papier. To takie kojące uczucie kiedy widzę kolejna zapełniającą się kartkę od atramentowych słów. Dzięki temu mogę stworzyć swój azyl w jednym zeszycie.
PO DZIEWIĄTE. Coś co potrafi mnie bezgranicznie uszczęśliwić, choćby na jeden, krótki moment to to jak ktoś mnie przytuli. Czuję się w takich chwilach bezpieczna, zrozumiana. Nic tak nie potrafi pocieszyć, podziękować, ukoić jak jeden niepozorny uścisk.
PO DZIESIĄTE i ostatnie. Powinien to być punkt kulminacyjny wszystkiego co do tej pory wyskrobałam ,ale niestety nie nastąpi, bo chciałam tylko napisać, że nic nie czyni mnie tak szczęśliwą jak obecność drugiej osoby obok mnie. Ja po prostu boje się samotności.
Chciałam podziękować Darii za"rzucone wyznanie", w końcu dało mi to siłę mobilizacji i czuję, że będę pisać coraz częściej. Trochę jednak wypadłam z wprawy. Jeżeli chcecie możecie w komentarzach napisać co Was uszczęśliwia.
Ps. Chciałam sprostować ostatni wpis na blogu pt."Jesień". Tegoroczna jesień okazała się najlepszym i najszczęśliwszym czasem w moim życiu, była ona czasem na wszystko. Cały przypuszczalny pesymizm zamienił się w optymizm i szczęście.
~Majka
wtorek, 23 września 2014
JESIEŃ.
JESIEŃ.
No i nadeszła najmniej lubiana przeze mnie pora roku - jesień. Najpierw widok złotych liści mieniących się na tle błękitnego nieba, a potem miasta ociekającego wodą po salwach zimnego deszczu. W tym okresie nie chce mi się nic. Jak tylko nie muszę, to nie wychylam czubka swojego nosa za próg domu. Wtedy najbardziej wciągają mnie książki w swoją otchłań, marzenia porywają mnie z rzeczywistości na długie chwile, para z gorącej herbaty miesza się z powietrzem, a krople deszczu stukają w okno. Włóczę się po domu niczym zjawa, w niedbale przewiązanym szlafroku i z roztarganymi włosami. To są chwile dla mnie. Często jest "coś" przytłaczającego w tym czasie, powietrze staje się cięższe, oddychanie męczy. Świadomość utraty lata, beztroski. Obowiązki. Nie czas na miłość, nie czas na zabawę, czas na nic, a nic jest w tym znaczeniu wszystkim. Wszystkim co mnie nie interesuje, a interesować powinno. Marzeniem dnia, marzeniem nocy dla mnie jest wtedy gruby koc, stos poduszek, muzyka.. Gdy mam to wszystko mogę leżeć, patrzeć się w sufit, nie robić nic, tylko myśleć, zatracić się w sobie, lecz sielanka nie trwa wiecznie. Wtedy przychodzi sumienie i mówi "Co Ty wyprawiasz?". Życie przeminie, a ja nie mogę go bezczynnie przeleżeć. Muszę trzasnąć drzwiami domu i wrócić do życia, a życie musi wrócić do mnie.
~ Maja
wtorek, 2 września 2014
SUMMER ENDING
Dzisiaj jak wchodziłam po szerokich schodach w mojej szkole, przyglądałam się przechadzającym się uczniom z podręcznikami w objęciach, gawędzącym nauczycielom, rozmowom na zatłoczonych korytarzach i nagle zaczęły mi przechodzić liczne sceny mich CUDOWNYCH wakacji przez myśl. Wiem, że to jest takie mówienie o czymś co nie wróci, ale każdy lubi mieć wspaniałe i śmieszne wspomnienia. Ja w te wakacje pomimo przeżycia takich chwil mogę powiedzieć, że poznałam paru cudownych ludzi i mimo tego że z niektórymi, miałam niedługi kontakt to i tak wiele wnieśli do mojego życia, choćby samą rozmową. Oprócz poznania tych wspaniałych paru osób, poznałam również samą siebie, swoje potrzeby i zaczęłam od siebie wymagać.
Ps. Dziękuję bardzo moim przyjaciołom i wszystkim ludziom, których poznałam w te wakacje, za wspaniale spędzone chwile, cudowne wspomnienia i godziny rozmów :)
~Maja
Uważam, że każdy w życiu powinien wyznaczać sobie złote środki i ja sobie taki też wyznaczyłam. Lipiec poświęciłam "podróżom", zabawom, imprezom, obijaniu się... Owszem jest to bardzo przyjemne niekiedy i każdy tego potrzebuje, ale nie dawało mi to komfortu psychicznego. Czułam, że nie robię nic, bo nic nie robiłam. Jak już wspomniałam lipiec był leniwy, ale w sierpniu postanowiłam się wziąć za siebie. Poszłam do pracy, uważam, że praca w moim wieku jest czymś dobrym, po naszej pierwszej wypłacie możemy dopiero zrozumieć rodziców jakie trudy wkładają w nasze codzienne wychowanie i wszelakie zachcianki ( więc jak będziesz chciał kolejną parę nike, to zastanów się ile godzin musi pracować na nie twoja mama lub tata ). Praca uczy nas odpowiedzialności i wprowadza powoli w dorosły tryb życia. Oprócz tego zaczęłam się uczyć, nie siedziałam przy książkach cały miesiąc, ale uczyłam się historii w wolnych chwilach zamiast siedzieć przed telewizorem, ale może to po prostu sprawia mi przyjemność.
Jest to przytłaczające, za niedługo zaczną się sypać liście z drzew, deszcz będzie zalewał nasze miasta, a rankami będzie je otulać mgła. My razem ze słabym słońcem przyćmionym chmurami będziemy wstawać do szkoły, pracy, ale w naszej pamięci pozostaną wspaniałe wspomnienia, znajomości, a może i nawet miłość.Ps. Dziękuję bardzo moim przyjaciołom i wszystkim ludziom, których poznałam w te wakacje, za wspaniale spędzone chwile, cudowne wspomnienia i godziny rozmów :)
~Maja
Alicante, Hiszpania
Jastarnia
Lloret de Mar, Hiszpania
urodzinowa domóweczka
rodzinny obiadek
Wrocław
zdjęcia z Olą
Wake Lake, Hubertus/ Mysłowice
sobota, 23 sierpnia 2014
Wrocław
Kiedy się ma te "prawie" osiemnaście lat, pragnienie podróżowania ( przynajmniej w moim przypadku ) jest jeszcze większe niż gdy było się dzieckiem, które poznawało powoli życie, bo to właśnie teraz jest czas w którym zadajemy sobie te trudne pytania, często bez odpowiedzi i układamy powoli kostki na drodze naszego życia. Jednak kiedy nie ma się jeszcze w dowodzie równych 6 592 dni to podróżowanie a własną rękę staje się czymś o wiele trudniejszym, dlatego małymi kroczkami zaczynajmy poznawać co to znaczy słowo "podróż". Nie wiem jak Wy, ale ja swoje własne podróżowanie, za własne pieniądze, na własną rękę, bez rodziców, bez pomocy, zaczynam właśnie w Polsce. Pierwszym moim przystankiem kilka lat temu był Kraków, jak miałam te piętnaście lat, to była dla mnie podróż życia! Następnie Jastarnia w te wakacje, ale to w innym poście, tydzień temu - Wrocław.
Aż wstyd się przyznać, ale dopiero tydzień temu pierwszy raz byłam we Wrocławiu. Dostałam bilety na urodziny od mojej przyjaciółki no i pojechałyśmy... Chciałabym powiedzieć, ze Wrocław według mnie jest pięknym i wspaniałym miastem, ale nie mogę.. Rozczarował mnie, może za dużo się nasłuchałam jak tam jest wspaniale? Brakowało mi klimatycznych kawiarni ( bo ja do minimalistek nie należę ), miejsc do spacerowania, brakowało mi "tego czegoś", owszem rynek jest całkiem ładny, ale nie piękny, jednak zawsze staram się wyszukiwać plusy we wszystkim! Podobały mi się kolorowe kamieniczki, niektóre budynki, ludzie, jednak najbardziej mnie przybliżyło do wspaniałych wspomnień z Wrocławia to, to co tam przeżyłam, ale to pozostanie tylko i wyłącznie w mojej pamięci. Kiedyś siądę w bujanym fotelu z Sonią ( moją przyjaciółką ), może za jakieś 50 lat i będziemy wspominać, przeglądać zdjęcia i uważając żeby nie wyleciały nam sztuczne szczęki od śmiechu !
parę zdjęć niżej:
Aż wstyd się przyznać, ale dopiero tydzień temu pierwszy raz byłam we Wrocławiu. Dostałam bilety na urodziny od mojej przyjaciółki no i pojechałyśmy... Chciałabym powiedzieć, ze Wrocław według mnie jest pięknym i wspaniałym miastem, ale nie mogę.. Rozczarował mnie, może za dużo się nasłuchałam jak tam jest wspaniale? Brakowało mi klimatycznych kawiarni ( bo ja do minimalistek nie należę ), miejsc do spacerowania, brakowało mi "tego czegoś", owszem rynek jest całkiem ładny, ale nie piękny, jednak zawsze staram się wyszukiwać plusy we wszystkim! Podobały mi się kolorowe kamieniczki, niektóre budynki, ludzie, jednak najbardziej mnie przybliżyło do wspaniałych wspomnień z Wrocławia to, to co tam przeżyłam, ale to pozostanie tylko i wyłącznie w mojej pamięci. Kiedyś siądę w bujanym fotelu z Sonią ( moją przyjaciółką ), może za jakieś 50 lat i będziemy wspominać, przeglądać zdjęcia i uważając żeby nie wyleciały nam sztuczne szczęki od śmiechu !
parę zdjęć niżej:
ZENIT 122
~ Maja
środa, 13 sierpnia 2014
Czy warto się śmiać?
Śmiech jest nieodłączną częścią naszego życia. Śmiejemy się z żartów znajomych, uśmiechamy się do pani w sklepie, puszczamy zalotne uśmieszki do dziewczyny która nam się podoba, bądź po prostu odwzajemniamy szczery uśmiech na ulicy.
Gdy byłam dzieckiem, zawsze będąc z rodzicami w supermarkecie obserwowałam z ciekawością innych ludzi. Lubiłam patrzeć na piękne panie z długimi włosami, ale również na dziwnych panów z jakimiś bazgrołami na ramionach. Kiedy ktoś mnie zaintrygował, potrafiłam wpatrywać się bez końca, wtedy właśnie dostrzegałam, że piękna pani czy dziwaczny pan się do mnie UŚMIECHAJĄ! Od razu się peszyłam i biegłam do mamy aby najszybciej schować się za jej spódniczką. Nie wiedziałam czego ci ludzie ode mnie chcą. Teraz już wiem. Oni nie chcieli nic złego. Obdarowywali mnie tylko swoimi promiennymi uśmiechami. Sama tak teraz przecież robię gdy wpatruje się we mnie jakiś mały człowieczek. Widzę wtedy samą siebie.
Istnieje wiele teorii dlaczego warto się śmiać, Po pierwsze - śmiech to zdrowie! Ludzie, którzy nadużywają swojego uśmiechu nie dość, że wyglądają zdrowiej to i o wiele młodziej! Z uśmiechem nam do twarzy i tyle! Śmiejąc się jest nam o wiele łatwiej nabywać nowe znajomości, bo kto lubi niezadowolone z życia marudy? W naszych czasach pesymistów jest dużo, dlaczego? Trzeba wierzyć w siebie i nadziewać swoją duszę radością oraz pogodą ducha. Nie na darmo się mówi "Śmiej się, bo nigdy nie wiadomo kto się zakocha w twoim uśmiechu", więc wszystkie grymasy na bok ( okej jest Ci źle, ale uwierz zawsze znajdzie się ktoś kto jest w gorszej sytuacji), naklejmy uśmiech na twarz ( szczery uśmiech ), cieszmy się z najmniejszych drobnostek i zarażajmy innych ludzi uśmiechem!!!
~Maja
Gdy byłam dzieckiem, zawsze będąc z rodzicami w supermarkecie obserwowałam z ciekawością innych ludzi. Lubiłam patrzeć na piękne panie z długimi włosami, ale również na dziwnych panów z jakimiś bazgrołami na ramionach. Kiedy ktoś mnie zaintrygował, potrafiłam wpatrywać się bez końca, wtedy właśnie dostrzegałam, że piękna pani czy dziwaczny pan się do mnie UŚMIECHAJĄ! Od razu się peszyłam i biegłam do mamy aby najszybciej schować się za jej spódniczką. Nie wiedziałam czego ci ludzie ode mnie chcą. Teraz już wiem. Oni nie chcieli nic złego. Obdarowywali mnie tylko swoimi promiennymi uśmiechami. Sama tak teraz przecież robię gdy wpatruje się we mnie jakiś mały człowieczek. Widzę wtedy samą siebie.
Istnieje wiele teorii dlaczego warto się śmiać, Po pierwsze - śmiech to zdrowie! Ludzie, którzy nadużywają swojego uśmiechu nie dość, że wyglądają zdrowiej to i o wiele młodziej! Z uśmiechem nam do twarzy i tyle! Śmiejąc się jest nam o wiele łatwiej nabywać nowe znajomości, bo kto lubi niezadowolone z życia marudy? W naszych czasach pesymistów jest dużo, dlaczego? Trzeba wierzyć w siebie i nadziewać swoją duszę radością oraz pogodą ducha. Nie na darmo się mówi "Śmiej się, bo nigdy nie wiadomo kto się zakocha w twoim uśmiechu", więc wszystkie grymasy na bok ( okej jest Ci źle, ale uwierz zawsze znajdzie się ktoś kto jest w gorszej sytuacji), naklejmy uśmiech na twarz ( szczery uśmiech ), cieszmy się z najmniejszych drobnostek i zarażajmy innych ludzi uśmiechem!!!
~Maja
poniedziałek, 11 sierpnia 2014
Nie jutro, tylko dziś!
Każdy z nas boi się wyznać miłość drugiej osobie, jednak im zrobisz to prędzej tym szybciej się przekonasz czy był niewartym twej odwagi i wysiłku palantem i nie będziesz marnować dłużej dla niego swojego czasu, lub będziesz się cieszyć ( szybciej niż sama sobie wyobrażasz ), każdą z nim spędzoną chwilą. "Śpieszmy się kochać bo ludzie tak szybko odchodzą" - PRAWDA !!!
Nie marnujmy ani chwili, cieszmy się z drobiazgów - z deszczu w listopadowy, chłodny poranek, bo nie jedna matka oddałaby życie by jej dziecko dostało tę jedną kroplę wody, która właśnie spadła przed Twoje nogi. Nie marnujmy dzisiaj dla jutra. "Dzisiaj" będzie jutro, ale już nie wczoraj. Więc wstań od komputera i zrób coś szalonego, nieobliczalnego, niezwykłego, wyjątkowego, coś co ma sens!
~ Maja
z niej możecie brać przykład, moja szalona przyjaciółka - Marta
Subskrybuj:
Posty (Atom)








































